Co to jest komunikacja interpersonalna?

Przy wejściu do bloku spotkałem sąsiadkę. Tak jak ja, wracała do domu. Idąc zaczęliśmy rozmawiać o pogodzie. Jednak gdzieś w okolicy pierwszego piętra (sąsiadka mieszka na trzecim, ja wyżej), leżący na schodach papierek zmienił temat rozmowy. Wykrzywiłem usta w ironicznym uśmiechu i powiedziałem „chyba nasza sprzątaczka potrzebuje pomocy” Moja sąsiadka przystanęła na chwilę, zwęziła oczy i wzięła głęboki oddech. Wyglądała jakby za chwilę miała się zmienić w krwiożerczą boginię Kali, która nosi na piersiach naszyjnik z odciętych głów.

„Nawet mi nie mów” powiedziała kręcąc głową „wkurza mnie ta baba”

„Aż tak? Coś ci ostatnio zrobiła?” – zapytałem.

„O mało nogi sobie nie złamałam, przez nią. Wczoraj rano wyszłam z bloku prosto na oblodzone schody. Powinny być dawno posypane. Ale oczywiście j e j (to słowo zaakcentowała) nie chciało się tego zrobić” Mówiła, do mnie tak, jakbym to ja był winną wszystkiemu sprzątaczką. Wykrzywiłem usta, na znak pogardy dla sprzątaczki i pokręciłem bez słów głową.

Ruszyliśmy do góry, ale po chwili moja sąsiadka jeszcze raz przystanęła. „Zadzwoniłam zaraz do administracji i powiedziałam im, że jak się tym natychmiast tym nie zajmą, grozi im proces. Godzinę później było posypane”.

Wyobraziłem ją sobie, jak wściekle cedzi słowa. Nieprzyjemne uczucie. Atmosfera zrobiła się nieco ciężka.

„No i chyba sprzątaczka zastrajkowała z powodu nieludzkiego traktowania” powiedziałem uśmiechając się lekko nieco i przymykając oko. Niestety nie złapała dowcipu. Bogini Kali popatrzyła na mnie krzywo.

Krótka rozmowa. Nic skomplikowanego. Prowadzimy takich wiele. Zadajemy pytania, słuchamy odpowiedzi. Gdy komuś mamy zamiar opowiedzieć o czym była rozmowa skupiamy się na samych słowach: „wiesz, ja jej powiedziałem to…, a ona mi na to mówi, że…”. Tak jakby wszystko sprowadzało się to treści słów, jakie między sobą wymieniamy. Starsze, już dzisiaj zdecydowanie niemodne podręczniki psychologii społecznej, właśnie w taki sposób rozumiały porozumiewanie się ludzi między sobą. Na przykład George Miller pisał:

Przez komunikowanie się, rozumie się transmisję informacji z jednego miejsca do drugiego[i].

W innej księdze, możemy znaleźć wyjaśnienie:

Komunikowanie się polega na przekazywaniu wiadomości … nadawca koduje w postaci symboli (głównie słów) pewne aspekty swoich stanów psychicznych, symbole te apelują do uwagi odbiorcy, który je rozkodowuje w ten sposób, że to, co one oznaczają zostaje przyswojone przez jego stan psychiczny[ii].

Brzmi trochę skomplikowanie, ale w istocie pomysł jest prosty. Komunikacja to coś w rodzaju telegraficznego druta po którym mknie przekaz. Najpierw w mojej głowie pojawia się myśl (np. oblodzone schody), później, jak telegrafista, koduję ją na odpowiednie słowa, a potem wymawiając wysyłam przekaz w świat. To dociera do rozmówcy, które po odkodowaniu otrzymuje obraz, który wcześniej był w mojej głowie. Myśl – kodowanie za pomocą słów – odkodowanie – myśl. Ten schemat, jest tak niekompletny, że aż nieprawdziwy. Jeżeli komuś wydaje się, że to, co dzieje się pomiędzy rozmawiającymi ze sobą ludźmi sprowadza się do słów, ma małe szanse by rozmawiać z ludźmi inaczej niż na piśmie (a i to w bardzo ograniczonym zakresie).

Wystarczy uważnie przyjrzeć się prostej rozmowie na schodach, by zobaczyć, że słowa wcale nie są najważniejsze. Oprócz głów, ust i uszu w nasze rozmowy zaangażowane jest całe ciało. Rozmawiamy poprzez nasze gesty, spojrzenia, sposób, w jaki się ruszamy, siedzimy, rozmawiamy przez rytm, intonację, postawy i cały szereg innych, łatwiejszych i trudniejszych do śledzenie zachowań. Gdyby to wszystko pominąć, nie sądzę, bym był w stanie zrozumieć o co chodzi moje sąsiadce. Najważniejsze informacje, jakie do mnie dotarły były efektem mowy jej ciała. Z kolei to, z tego co dotarło do niej, najważniejsze było efektem moich zachowań.

Ta rozmowa naszych ciał, która cały czas towarzyszy słowom nazywana jest komunikacją niewerbalną, lub pozasłowną (a także językiem ciała). Ta nazwa może trochę mylić. W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak komunikacja słowna i pozasłowna. W rzeczywistości mamy do czynienia z tym samym, przeplatającym się procesem. Porozumiewanie dzielimy na dwa aspekty, tylko w celach edukacyjnych – by bardziej uwrażliwić się na bogactwo tego, jak ze sobą rozmawiamy.


[i] Zbigniew Nęcki, Komunikowanie Interpersonalne (Wrocław: Ossolineum, 1992), 15

[ii] Theodore M. Newcomb, Ralph H. Turner, and Philip Converse, E., Psychologia Społeczna (PWN, 1970), 203-204

Podobne posty:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Komunikacja interpersonalna i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.